Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
545 postów 2715 komentarzy

Asymetryczna symetria w Przyrodzie

waldemar.m - Fizyka dla tych, którzy chcą zrozumieć! Polityka dla tych, którzy zrozumieli!

EUREKA! EUREKA!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od ponad roku naukowcy próbują złowić bozon Higgsa za pomocą Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) w europejskim ośrodku jądrowym CERN pod Genewą.

Z upierdliwością godną lepszej sprawy, popularyzatorzy czarnej magii, zwanej w narodzie "fizyką", kołdują w Genewie (LHC) i na różnych konferencjach, nad statystycznie obrobiobionymi wynikami otrzymanymi z przebierania mamałygi palcami, próbując się doszukać w niej odpowiedzi na pytanie, czy była ona zrobiona z kukurydzy GMO, czy też z tego, co nam Pan Bóg dał.

 

Czego oni tak naprawdę szukają?

 

Odpowiedź na to pytanie, oczywiście po konsultacjach z szarlatanami, to jest pracownikami Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, próbuje nam podsunąć do strawienia Piotr Cieślinski,  z działu Nauka GW, cytuję:

 

Trwają poszukiwania cząstki, której istnienie przewidział właśnie prof. Peter Higgs - latem 1964 r.W ówczesnych teoriach budowy materii cząstki elementarne nie miały masy, czyli - można rzec - były bezcielesne. Prof. Higgs wpadł na pomysł, jak się pozbyć tego feleru. Tuż po Wielkim Wybuchu w kosmosie miało dojść do skroplenia czegoś, co można porównać do gęstego syropu, w którym cząstki zaczęły grzęznąć. Nie wszystkie jednakowo. Pewnym cząstkom syrop stawia większy opór, innym mniejszy, niektóre - np. fotony światła - w ogóle go nie zauważają. Masa jest właśnie miarą tego oporu.

Dotychczas fizykom cząstek nie udało się tylko jedno - potwierdzić, że coś takiego jak pole Higgsa istnieje.Nie znaleziono ani jednej "kropli" tego syropu.

Im więcej razy czytałem ten cytat, tym bardziej rozumiałem absurdalność sytuacji. Z jednej strony, masa ma wyrażać cielesność materii, z drugiej, byś miarą oporu pomiędzy cząsztkami a czymś, co szarlatany nazywają "polem Higgsa", a nie cząstką.

 

Jeśli fizycy nie mogą sobie z tym problemem poradzić, to ... trzeba się za tą "łamigłówkę" wziąć samemu.

 

Według tego cytatu, w teoriach poprzedzających teorię Higgsa cząstki były bezcielesne. Dopiero jakiś tam "syrop", będący kondensatem czegoś pierwotnego (musiał to być stan pary lub gaz) nadał cząstkom cielesność.

 

Ile byśmy nie kombinowali, teoria Higgsa nic nie zmieniła w tej kwestii, gdyż cząstki, które nie stykają się z "syropem" nie mają cielesności.

 

Nic wam to nie przypomina? Mnie dwa światy w jednym.

 

W jednych sytuacjach cząstki są bezcielesne, chociaż materialne, a w następnych – cielesne, gdyż ODDZIAŁYWUJĄCE.

 

Dzisiaj, w dniu w którym dziesiątki lat temu zacząłem edukację, mogę z całym przekonaniem napisać:

 

Boską cząstką jest ELEKTRINO – cząstka odkryta przez prof. Bazijewa.

 

Wiem, że moja konkluzja wyda się wielu czytelnikom obrazoburcza, ale zanim zaczniecie rzucać w moją stronę kamienie, czy pluć, proszę z uwagą przeczytać moje wywody.

 

1. Cząstka jest tak mała, że wymyka się dzisiejsze aparaturze pomiarowej.

 

2. Cząstka jest tak powszechna (światło, prąd, linie sił magnetycznych, "ciemna materia"), że stanowi tło wszystkich zdarzeń i dlatego nie jest zauważana przez badaczy.

 

3. Bez tej cząstki, drugi składnik materii – elektron, jest cząstką bezmasową, gdyż nie oddziaływuje z niczym (sam od innych elektronów się odpycha). Grawitacja pojawia się dopiero, gdy gdy elektron w wyniku oddziaływania z elektrino tworzy cielesną materię – ciało kompozycyjne.

 

4. Ponieważ światło nie jest dostrzegane tym "syropem", to znaczy, że jest nim samym.

 

5. Fizycy twierdzą, że im większa "cielesność" ciała, tym większy "opór" stawia mu "syrop", czyli pole Higgsa. Z praktyki wiemy, że im większa powierzchnia styku ciała z środowiskiem, tym większy opór. Stąd jednoznaczny wniosek – im więcej elektrin, tym większa ilość neutronów, a to oznacza, że może powstać więcej atomów, które są składnikami "ciała" materii.

 

Paradoksalność poszukiwania tej cząstki polega na tym, że LHC jest tym miejscem na Ziemi gdzie występuje największa koncentracja "boskich cząstek" (elektrino) na jednostkę objętości.

 

Ciekawe, ile jeszcze miliardów roztrwonią fizyczni szarlatani, żeby dojść do tego samego wniosku co ja.

KOMENTARZE

  • Cząstka Boga
    Odpowiedź na to pytanie istnieje już od 2000 lat w Biblii: „Na początku było Słowo, (…) A Słowo ciałem się stało”.
    W tym kontekście, prof. Bazijew ma takie znaczenie jak prof. Gołodupow, który wynalazł kalesony.
    Jak wiadomo, fizycy posługują się teorią czastkową tylko po to aby ułatwiać obliczenia. Zupełnie tak samo jak abstrakcyjną jednostką "t", czyli czasem, którego nie ma. Natomiast tak na prawdę, wszelkiego typu składniki atomu to po prostu "stan energii", a Cząstka Boga to słowo, czyli koncept, z którego powstał świat. Istnieje, ale ateiści nie mogą w nią uwierzyć ;).
  • @
    tak i bez uwzględnienia duchowości Hawkins nie dojdzie do teorii wszystkiego.
    Poza tym taka teoria już jest. Ale jeszcze się nie zagłębiłem.

    I jest też nieograniczone źródło energii. Reich, Ighnia, Tesla ... wszyscy o tym wiedzieli. I wiem, że niedługo dzięki internetowi przebije się do rzeczywistości. Nauka skręci zupełnie w inną stronę. Energetyka, medycyna, rolnictwo, transport ... wszystko wskoczy na zupełnie inny poziom. Nadzieją moją jest to, że zacznie się to od Polski. :)

    Pozdrawiam
  • @Zdzich
    Jak Pan dostanie cząstkami w gołą dupę, to dopiero wtedy zrozumie Pan, że ta osławiona energia jest pochodną istnienia cząstki, a nie na odwrót.
  • @Pablo Pakero
    "Nadzieją moją jest to, że zacznie się to od Polski."

    Nie zacznie się. Zbyt dużo tu mieszka Zdzichów.
  • @waldemar.m
    mimo wszystko jestem optymistą :)
  • @waldemar.m
    Panie Waldemarze, jak dostanę w golą dupę, to tylko energią, a nie cząstkami. Nie mówiąc juz o bezcząstkowym magnetyźmie niektórych dup. Zadnych fruwających "kulek w atomie" nie ma.
  • @Pablo Pakero
    Niestety, w Polsce zapanowała dyktatura waldemarów ;)
  • @Zdzich
    "Zadnych fruwających "kulek w atomie" nie ma."

    To jest podstawa mojej teorii, tylko ja wiem, dlaczego tak twierdzę.

    A Pańskie myśli kto lub co kształtuje? Biblia?
  • @Zdzich
    "Niestety, w Polsce zapanowała dyktatura waldemarów"

    Gdybyż tak było, to byłby to inny kraj.

    Wie Pan co oznacza imię Waldemar?

    Waldemar to starogermańskie imię oznaczające dawcę praw.
  • @waldemar.m
    Jak sie wydało powyżej, pańska specjalność to ataki na Chrześcijan oraz marzenia o dominacji. Nie ma to nic wspólnego z wiedzą prof. Higgs'a i jego “Cząstką Boga”. Zanim poczęstuje pan nas syropem, astrologią i horoskopami w następnym artykule, proszę sobie uświadomić, że znamy już takich zwodników jak pan z Listów do Rzymian 1:20-22.
  • @Zdzich
    Panie, przestać Pan pieprzyć od rzeczy.
  • Prędkości światła.
    Witam,
    Zaciekawiony pańskimi artykułami przeczytałem tekst na pańskim forum. Osobiście "strunowców" (zwolenników teorii strun) uważam za niaciągaczy, a eksperymenty w LHC za świetny sposób wyciągania wielkiej kasy. Mimo wszystko tekst odnośnie różnej prędkości światła w zależności od długości fali (gdzie zależność prędkości jest odwrotnie proporcjonalna do długości fali) można obalić bez przeprowadzania wskazanego przez Pana eksperymentu. 15 czerwca mielismy piękne zaćmieni księżyca. Gdyby zależność prędkości światła od długości fali była prawdziwa moglibyśmy obserwować tęczową obwódkę wogół zacienionego miejsca. Jak można zobaczyć np na youtube nic takiego nie miało miejsca. Światło odbite docierające do ziemi (niebieskie 0,5 sekundy x 2 (tam i spowrotem), czerwone 2 sekundy x 2 wg zamieszczonej przez Pana tabeli) było by różnobarwne. Można pokusić się nawet o obliczenie szerokości takiego tęczowego prążka. Prędkość księżyca +/- 1 km/s x 3 sekundy = 3 km tzn 1/1000 srednicy ksieżyca. Niestety niczego takiego nie zaobserwowalem.
    Pozdrawiam,
  • @Andarian
    Inny prosty dowód obalający twierdzenie o różnej prędkości rozchodzenia się fali elektomagnetycznej (światło jest taką falą) o różnej długości to fakt, że gdyby teoria ta była prawdziwa I program polskiego radia w Przemyślu miałby blisko godzinne opóźnienie.
  • @Andarian
    "Gdyby zależność prędkości światła od długości fali była prawdziwa moglibyśmy obserwować tęczową obwódkę wogół zacienionego miejsca."

    Fajnie, że obserwuje Pan Księżyc.

    Jeszcze fajniej, że słucha Pan I programu polskiego radia w Przemyślu.

    A byłoby zupełnie klawo, gdyby nauczył się Pan rozumieć to co czyta.

    My piszemy o różnej prędkości PROMIENI MONOCHROMATYCZNYCH światła naturalnego, a Pan roztrząsa jakieś problemy światła białego światła naturalnego, czyli mieszanki tych promieni.

    To u Pana światło jest falą elektromagnetyczną, ale to nie moja wina, że Panu nie chce się myśleć.
  • @waldemar.m
    Skoro światło nie jest falą, w takim razie efekt dopplera dla światła nie istnieje, interferometry nie działają, zdudnień w światłowodach też nie ma. A tak na poważnie. Już w latach 50ych stworzono BWO (Backward Wave Oscillator), który generuje częstotliwości do 1,4 THz (najnowsze pewnie więcej) co odpowiada długości fali około 214 um co stanowi daleką podczerwień. Takie same długości fali uzyskuje się przy użyciu laserów gazowych (fluorek metylu i te sprawy). Jedne fale nie różnią się niczym od drugich.

    Oprócz obserwowania księżyca (radia nie słucham, chyba, że w samochodzie ale to nie I PR, tego zdarzało mi się słuchać w schroniskach w Bieszczadach) wykonuję projekty elektroniczne dla firmy produkującej osprzęt do spektrometrów, laserów pikosekundowych i tym podobnych rzeczy. Praca taka wymaga dużo myślenia i dlatego ją lubię. Nie lubię natomiast, gdy inteligentny człowiek wierzy w głupoty. "Strunowce" mylą się ze swoją "M-teorią", LHC jest narzędziem do wyciągania kasy ale światło JEST falą elektromagnetyczną i nie na tym polega ich błąd.

    Pozdrawiam i życzę więcej praktyki z nowoczesnym sprzętem, który powstał właśnie dzięki temu, że światło jest falą.
  • @Andarian
    Już jest późna noc. Odpowiem w dzień.
  • @Andarian
    "więcej praktyki z nowoczesnym sprzętem"

    O jakim nowoczesnym sprzęcie Pan pisze? Przecież ten cały "nowoczesny sprzęt" powstał bez znajomości budowy materii, bez znajomości tła. Ten sprzęt jest fenomenologiczny, a nie wynikający z wiedzy.

    Czytał Pan o eksperymentach, które zaproponował prof. Bazijew? (na mojej stronie). Jeśli nie, to proszę przeczytać i je powtórzyć. Myślenie jest tylko w tedy cokolwiek warte, gdy poparte jest otwartością umysłu.

    O interferometrii też Pan może przeczytać na mojej stronie.

    Czy ten Pański BWO działa bez źródła prądu? Oczywiście, że nie. Bez strumienia elektrino to pięknie wyglądający kawałek złomu.
  • @waldemar.m
    Oczywiście, że BWO działa ze źródłem prądu. Tak samo jak anteny mikrofalowe, tak samo jak nadajniki radiowe. Jeżeli uważa Pan, że nośnikiem fali elektromagnetycznej jest elektrino to w takim razie elektrino stanowi inną nazwę dla fotonu, a spór toczy się wokół właściwości fotonu. W kwestii eksperymentu prof. Bazijewa to przeanalizowałem ten eksperyment. Niestety brakuje wielu podstawowych informacji, takich jak np. z czego zbudowane są zwierciadła (polerowane alu, srebro czy też szklane). Osobiście przypuszczam, że efekt uzyskany (którego wyniki poczytywane są przez Was jako dowód na istnienie elektrina) spowodowany jest dyfrakcją na soczewkach dodatkowo wzmocnioną przez obrotowe zwierciadło (jeżeli jest szklane to zadziałało jak pryzmat). W kwestii nowoczesnego sprzętu to MRI czy PET , wykorzystujące teorię kwantową mają podstawy teoretyczne. Mikrospok sil atomowych i sonda Kelvina również są pięknym, nowoczesnym zastosowaniem nowoczesnej nauki. (ostatnio miałem propozycję wykonania mechanizmu sterującego do sondy Kelvina, niestety z przyczyn osobistych musiałem zrezygnować :( ) Oczywiście teoria kwantowa jest teorią statystyczną i dotyczy tylko zespołu statystycznego cząstek (wbrew temu co sobie uwidzieli chłopcy od interpretacji kopenhaskiej), jednak mimo wszystko posiada ona bardzo szerokie zastosowanie. Póki co nie posiadamy żadnej teorii dotyczącej ruchu pojedynczych cząstek, tezy odnośnie grawitacji również są o d... roztrzaść. Nauka ma jeszcze całkiem sporo do osiągnięcia i to jest piękne. Nie można jednak budować nowych teorii fizycznych w odcięciu od stanu faktycznego, empirycznie dowiedzionego. O interferometrii niestety nie udało mi się przeczytać na pańskiej stronie. Na forum, żaden temat nie mówi jasno, że tego się tyczy.

    Istnienie człowieka na ziemi nie ma sensu, jeżeli człowiek ziemi opuścić nie może. Teza biblijna mówiąca, że żyjemy po to by wybrać wieczność u boku Boga lub w piekle również jest niepełna. Wszak po apokalipsie nie wszyscy ludzie zginą, a Ci, którzy pozostaną z całą pewnością dostaną od Boga nowe zadanie. Jestem przekonany, że nowe przymierze nastąpi gdy zrozumiemy naturę wszechświata. Pozostaje pytanie czy apokalipsa będzie wyglądać jak to Biblia mówi, czy też uda nam się podpisać nowe przymierze zanim większość z nas zostanie wyeliminowana przez 4 jeźdźców. Osobiście mam nadzieję, że Bóg da się przekonać, że do nowego dzieła Bożego przyda się więcej osób aniżeli 144 tysiące narodu wybranego.

    Pozdrawiam,
  • @Andarian
    pardon piszac o dyfrakcji w soczewkach oczywiscie mialem na mysli refrakcje.
  • @Andarian
    "Jeżeli uważa Pan, że nośnikiem fali elektromagnetycznej jest elektrino to w takim razie elektrino stanowi inną nazwę dla fotonu, a spór toczy się wokół właściwości fotonu."

    Nie wiem kto toczy spór. Ja go nie toczę. U mnie foton jest zastąpiony elektrinem.

    Nie mogę napisać, że elektrino to inna nazwa fotonu, gdyż zmyślony foton, jest według was bezmasowy, co jest oczywistą głupotą.
  • @Andarian
    "Osobiście przypuszczam, że efekt uzyskany (którego wyniki poczytywane są przez Was jako dowód na istnienie elektrina) spowodowany jest dyfrakcją na soczewkach dodatkowo wzmocnioną przez obrotowe zwierciadło (jeżeli jest szklane to zadziałało jak pryzmat)."

    Po co te wygibasy? Czy tak trudno powtórzyć podstawowy eksperyment?
  • @Andarian
    "Istnienie człowieka na ziemi nie ma sensu, jeżeli człowiek ziemi opuścić nie może."

    A nie opuści, gdy będzie się upierał, że foton jest bezmasowy.
  • @waldemar.m
    Eksperyment powtórzę specjalnie dla Pana gdy skończę remont i uruchomię laboratorium. Z tą różnicą, że lampę zastąpię diodami laserowymi co pozwoli zrezygnować z elementu wprowadzającego błędy pomiarowe jakim są soczewki. (ETA 2-3 miesiące).

    Człowiek opuści ziemię niezależnie od tego, że foton jest bezmasowy musi tylko zrozumieć, że powszechnie istnieje zjawisko tunelowania grawitacyjnego (odpowiedzialnego między innymi za globalne ocieplenie), , a mikrofalowe promieniowanie tła nie jest jednorodne i jest uzależnione od odległości od dużych mas. Zresztą, teorie które uważam za właściwe ciężko opisać w krótkim poście.
  • @Andarian
    "Z tą różnicą, że lampę zastąpię diodami laserowymi"

    To jest niedopuszczalne, gdyż światło laserowe jest światłem sztucznym, a nie naturalnym, a więc ono ma stałą prędkość, bez względu jaki monopromień Pan bada.
  • @waldemar.m
    Mnie Pan przekonał i myślę, że innych czytelników również.
    Przekonał, że nie ma Pan racji.
    Podany przeze mnie ekperyment ze światłem naturalnym (zaćmienie księżyca) Pana nie satysfakcjonuje, zastąpienie lampy laserem również nie. Bez soczewek się nie da, z soczewkami zawsze wystąpi błąd wynikający z refrakcji.

    Podam w takim razie jeszcze jeden "eksperyment", który każdemu choć odrobinę myślącemu człowiekowi udowodni, że Pan się myli.
    W myśl pańskiej teorii zdjęcia satelitarne naszej planety zawsze byłyby praktycznie pozbawione zieleni, czerwieni i żółci, natomiast byłyby peeełne koloru niebieskiego, ponieważ odbita od niebieskich obiektów (np wody) monochromatyczna fala "electrin" przebywała by drogę dwa razy szybciej więc 2 razy więcej niebieskich "electrin" padło by da kliszę.

    Jeszcze raz do wszystkich czytających. Nie ma sensu powtarzać eksperymentu, który w swoich założeniach jest obarczony gigantycznym błędem. Co najwyżej można na podstawie uzyskanych przez prof. Bazijewa wyników obliczyć jak grubą soczewkę zastosował w swoim eksperymencie.
  • @Andarian
    "Bez soczewek się nie da, z soczewkami zawsze wystąpi błąd wynikający z refrakcji."

    Może Pan opisać ten błąd?

    P.S.: Kiedy wynaleziono laser? A kiedy zmierzono prędkość światła?
  • @Andarian
    "W myśl pańskiej teorii zdjęcia satelitarne naszej planety zawsze byłyby praktycznie pozbawione zieleni, czerwieni i żółci, natomiast byłyby peeełne koloru niebieskiego, ponieważ odbita od niebieskich obiektów (np wody) monochromatyczna fala "electrin" przebywała by drogę dwa razy szybciej więc 2 razy więcej niebieskich "electrin" padło by da kliszę."

    Coś Pan totalnie pochrzanił.
  • @Andarian
    "Mnie Pan przekonał i myślę, że innych czytelników również.
    Przekonał, że nie ma Pan racji."

    Gra Pan słowami, zamiast wziąć się za robotę.
  • @Andarian
    "Jeszcze raz do wszystkich czytających. Nie ma sensu powtarzać eksperymentu, który w swoich założeniach jest obarczony gigantycznym błędem."

    Różnych indoktrynerów spotykałem w swoim życiu, ale takiego jak Pan - jeszcze chyba nie. Jak mierzyli prędkość światła do wynalezienia lasera? Zapomniał Pan?

    Z jakim błędem dokonywano tego pomiaru. Może Pan przybliżyć czytelnikom? A jakie różnice prędkości wyszły w eksperymencie przeprowadzonym przez prof. Bazijewa w 2009 r.?

    Czy te wielkości są porównywalne?

    Trochę, no odrobinę obiektywności.
  • @waldemar.m
    Nie wyszły żadne różnice prędkości, tylko przysunięcie obrazu na kliszy. Biorąc pod uwagę długość drogi pokonywanej przez światło po przejściu przez soczewkę (około 83 metry) to z prostego wyliczenia wynika, że wystarczy by kąt refrakcji wyniósł 0,014 stopnia aby przesunięcie na kliszy wyniosło 20 mm.
    Dalej spierać z Panem się nie będę. Może kiedyś dowie się Pan co to jest aberracja chromatyczna soczewki.
  • @Andarian
    "Dalej spierać z Panem się nie będę."

    Pan naprawdę myśli, że ja się z Panem spieram? ja tylko próbuję powstrzymać tempo Pańskiego myślenia, gdyż to chyba ono jest przyczyną tych błędów, które Pan popełnia.

    Niech Pan jeszcze raz obejrzy rysunek na którym pokazaliśmy schemat przebiegu promienia światła.

    1. Mamy źródło światła. Ono przez cały eksperyment nie rusza się.

    2. Za nim znajduje się soczewka. Niech ona daje jakąś tam aberację. T aberacja jest przez cały eksperyment taka sama.

    3. Dopiero za soczewką jest filtr światła. Od tego momentu biegną różne promienie monochromatyczne.

    I to właśnie różnicę ich prędkości obserwujemy.
  • @waldemar.m
    Albo Pan jest głupi, albo stanowi Pan ekspozyturę służb na Nowy Ekran, która pieprząc androny ma dyskredytować całe środowisko.

    Aberracja stanowi rozszczepienie wiązki światła białego na składowe.

    Wiązki te od tej pory poruszają się pod innym kątem(wychodząc z soczewki w różnym punkcie krzywizny obierają różne kierunki). Starczy, że kąt między nimi wynosi 0,014 stopnia by po 83 metrach przesunąć obraz o 20mm.

    Jeszcze raz łopatologicznie:
    Dla światła czerwonego współczynnik załamania na szkle wynosi 1.51, dla niebieskiego 1.53. Promienie czerwone po wejściu w soczewkę przemieszczają się pod innym kątem aniżeli niebieskie, co sprawia, że opuszczają soczewkę w innym punkcie jej zakrzywienia więc podróżują w innym kierunku.

    Mam nadzieję, że w końcu Pana oświeci po dłużej tego tłumaczyć mi się nie chce.

    Pozdrawiam,
  • @Andarian
    "Albo Pan jest głupi, albo stanowi Pan ekspozyturę służb na Nowy Ekran, która pieprząc androny ma dyskredytować całe środowisko."

    Dopiero teraz, po takim tekście ośmielam się myśleć o Panu jak o fizyku, gdyż tylko fizyk może być takim chamem i bucem, żeby pozwalać sobie na taką arogancję.

    Widząc jaki Pan jest tępy ostatni raz postaram się Panu wytłumaczyć jak pastuch krowie pewną oczywistość.

    Pisał Pan o refrakcji i aberacji. jJa odniosłem się do refrakcji, a Pan jak wyskoczył jak Filip z konopi z aberracją i myśli Pan, że złapał byka za rogi.

    Ostatni raz proszę Pana uważnie prześledzić schemat eksperymentu. Może w końcu do Pana dotrze, że przedmiotem naszego badania były promienie monochromatyczne, a to oznacza, że wiązka promieniu, po przejściu przez soczewkę, gdzie być może uległa pewnej aberracji, wpada na filtr, który wycina z niej wąskie pasmo i posyła do lustra obrotowego. Jeżeli Pan miał kąt 0,014 między wiązkami odległymi o setki nanometrów, to jaki kąt ma Pan dla wiązki o szerokości 10 nm???

    Po co to Pańskie roztrząsanie promieni monochromatycznych w soczewce? Przecież w naszym eksperymencie taki przypadek nie ma miejsca.

    P.S.: Na tym rozmowę zakończono. Może Pan sobie darować odpowiedź, gdyż z chamami nie rozmawiam. Wszystkie Pana następne komentarze i tak usunę.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031